MOI ULUBIEŃCY !

Dziękuję Wam za każdą nową obserwację, jesteście dla mnie motorkiem, który cały czas napędza mnie do tworzenia czegoś nowego. Im więcej Was ze mną, tym bardziej czuję, że robię coś przydatnego, że to nie są tylko głupie, puste słowa, lecz coś więcej, coś co przyciąga ludzi.

wtorek, 18 marca 2014

Cześć Dziewczyny!

Wracam do Was po dość długiej przerwie, niestety na krótko. Po wszystkich mailach, które od Was otrzymałam, stwierdziłam, że muszę coś napisać zanim przystopuję na dłużej. Nie sądziłam, że tak wiele internetowych znajomości przerodzi się nawet w troskę o moją osobę.
Nie! Nic mi nie dolega, nic złego się nie wydarzyło - przystopowałam, bo zbyt wiele narzuciłam sobie na barki. Wybierając pomiędzy blogiem, a moimi bliskimi i obowiązkami, chyba nic dziwnego, że wybrałam to drugie.
Mam wrażenie, że przez rok moje życie obróciło się o 360 stopni, skończyła się beztroska, teraz wszystko zależy ode mnie i muszę nad tym zapanować. Zawsze patrzyłam ze zdziwieniem na osoby wpisujące wszystko do kalendarza, a teraz sama bez kalendarza nie jestem w stanie sobie poradzić - chciałabym mieć tam częściej wpis pt. spotkanie ze znajomymi, wolne, niestety rozpędziłam się jak burza i póki co, nie mam zamiaru zwolnić. Otworzyłam własną działalność, moje dziecko od początku do końca. Narazie nie będę Wam zdradzać szczegółów, jednak jestem bardzo szczęśliwa, mimo że kompletnie pozbawiona czasu. Zdaję sobie sprawę, że teraz będzie jeszcze gorzej, ale wcale się nie demotywuję, wręcz przeciwnie, jestem bardzo pozytywnie nastawiona! Jak nie teraz, to nigdy! Gdy jest się młodym i pełnym energii, łatwiej przyjmuję się porażki i niepowodzenia, choć mam nadzieję, że w tym przypadku, nie skończy się to w ten sposób. Dlatego muszę próbować, póki jeszcze mam na to wszystko siły. Stąd też i moja decyzja o przerwie w blogowaniu, oczywiście bloga nie usuwam, myślę, że za 2-3 miesiące do Was wrócę, a może uda mi się wcześniej.
Muszę zająć się najbliższymi, pracą, studiami i domem, to jest teraz dla mnie najważniejsze i pochłania 100% mojego czasu. Jeśli chodzi o studia, na szczęście sesja zaliczona z łatwością, oby teraz również udało mi się je pogodzić z dodatkową pracą.
W całej tej mojej wyliczance, nie mogę pominąć tu moich urwisów, które nie dają mi chwili świętego spokoju, Spartana i uwaga - Prady, która jest z nami od 2 miesięcy i jest kolejnym najcudowniejszym psem pod słońcem ;-) Swoją drogą nie sądziłam, że te małe ( w tym przypadku dość sporawe, hihi ) stworzenia, potrafią dać aż tyle szczęścia człowiekowi! Spartiś ma już prawie 10 miesięcy, a Prada pół roku, rosną jak na drożdżach, pewnie dlatego, że Pancia dobrze karmi swoje maleństwa ;-)) Niesamowite, jak bardzo zakochałam się w rasie CaneCorso!
Stwierdziłam, że musi pojawić się tu kilka ich zdjęć. Nawet nie wiecie, jak się uśmiałam robiąc im tą sesje...











No nic, w ogromnym skrócie, to byłoby na tyle. Mam nadzieję, że zrozumiecie moją decyzję i przeczekacie ten burzliwy okres w moim życiu razem ze mną.

 Ściskam i życzę Wam pięknego dnia!
 


 

środa, 25 grudnia 2013

Święta

Cześć Kochane!

Przepraszam, że tak spóźnione, ale ważne, że jeszcze się udało.
Dopiero teraz wiem, co musiała czuć moja mama, kiedy siadała do stołu po kilku dniach spędzonych w kuchni i na sprzątaniu, nie wspominając już o innych obowiązkach...
Jestem padnięta, ale również szczęśliwa, to pierwsze tak piękne święta w moim życiu!

 
Życzę Wam wszystkiego, co najpiękniejsze! Zdrowych i rodzinnych świąt, bo w tym czasie jest to najważniejsze, byście zapomniały o wszystkich smutkach, trudnościach, aby uśmiech nie schodził z Waszych twarzy, marzenia się spełniały. Życzę Wam siły, by walczyć o lepsze jutro, a przede wszystkim kogoś, kto będzie w Was wierzył zawsze, bez względu na wszystko.

 
 
 
Ściskam każdą z osobna!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Świąteczne dekoracje

Cześć Kobietki!


Nie mogłam się powstrzymać i musiałam coś dla Was napisać. Zaskakuję samą siebie, nie pamiętam kiedy miałam aż taki zapał do pisania postów. Zauważyłam, że ostatnio odezwało się ponownie moje kreatywne ja! Wszystko zaczęło się od robienia biżuterii, wtedy najbardziej mogłam wykorzystywać swoje pomysły, dzisiaj wariuję na punkcie urządzania wnętrz. Mój Ł. pewnie już ma dość wiercenia dziur i szukania technicznych rozwiązań dla moich pomysłów, ale cóż - nie mogę się powstrzymać! Ostatnio moim ulubionym sklepem stała się Ikea, gdybym mogła, to siedziałabym tam całe dnie, a zamiast do sklepu z ubraniami, czy nawet butami, wolę iść do sklepu dla domu. Opętał mnie cały ten świąteczny czas, co chwilę wymyślam jakieś nowości. Wczorajszą niedzielę spędziłam na robieniu świątecznych ozdób, nic wielkiego, ale moje oko bardzo cieszy nowy widok okna.
Przyznam Wam szczerze, że najchętniej nie wychodziłabym ze swojego pokoju, zrobiło się tu tak klimatycznie, a to dopiero początek...
Nie mogę się już doczekać mojego wymarzonego łóżka! Cały czas staram się zrobić coś z niczego, jak najmniejszym kosztem, chce by był to mój kreatywny kącik, w którym zawsze będę mogła w pełni odpocząć i zapomnieć o całym świecie. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła Wam go pokazać, jednak póki co, czeka mnie jeszcze wiele,wiele zmian i nie wiem kiedy uda mi się skończyć. Mam wrażenie, że nigdy, bo co chwilę wpada mi coś nowego do głowy.. ;-)



A Wy lubicie urządzać wnętrza, czy może zostawiacie to komuś innemu ? 
 
 
Życzę Wam miłego wieczoru!



niedziela, 8 grudnia 2013

Tatuaż

Cześć Dziewczyny!
 
Dzisiaj coś z zupełnie innej beczki!
Jak już większość moich znajomych wie, od jakiegoś roku chorowałam na tatuaż. Miałam wiele pomysłów, ale jednak pozostałam przy mojej pierwszej myśli.
Tak, jak już się domyślacie - w końcu go sobie zrobiłam! W poniedziałek minęły już dwa tygodnie, więc zdążył mi się zagoić. Jestem bardzo zadowolona i choć zdaję sobie sprawę z tego, że to decyzja na całe życie, to wcale nie żałuję, a wręcz przeciwnie, cieszę się, że w końcu się przemogłam ;-)
Bardzo długo zastanawiałam się nad miejscem, jednak pierwsza myśl jest zawsze najlepsza - kark.
Zawsze mogę go ukryć w pracy, na co dzień również jest mało widoczny - chodzę raczej z rozpiętymi włosami.
Nie przeczę też, miałam wahania co do napisu, a najbardziej w jakim języku powinnam go zrobić.
Zrobiłam w języku polskim, w końcu nasz ojczysty język jest piękny, a sama osobiście nie widziałam, by ktokolwiek nosił na sobie polski napis! Decyzji nie żałuję i wiem, że żałować nie będę. Łacina na tatuażach robi się już taka popularna, że co druga osoba ma na sobie coś, czego tak na dobrą sprawę nie jest pewna, dopóki ktoś jej tego dobrze nie przetłumaczy.
Zdecydowałam się na słowa bliskie memu sercu, na coś, co zawsze pchnie mnie do przodu,a przy okazji spowoduje uśmiech na mojej twarzy.

a Wy macie jakiś tatuaż/tatuaże ?
a może właśnie zastanawiacie się nad zrobieniem ?
 
Miłego dnia!
 

czwartek, 5 grudnia 2013

Cześć Kobietki!

Dziś piszę do Was w świetnym humorze, nie wiem sama czym jest to spowodowane, ale buzia mi się cieszy od samego rana!
Wczoraj za namową przyjaciółki wybrałam się do sklepiku w moim mieście. Chociaż miałam już zupełnie nic dla siebie nie kupować do końca roku ( a moje postanowienie trwa już ponad miesiąc ), to oczywiście wiedziałam czym to się skończy. Takim oto sposobem do mojej szafy doszło kilka ubrań, w tym sukienka, koszula, bluzka, spódniczka i body. Za wszystko zapłaciłam 200 zł, więc jak tu nie kochać takich zakupów! Trójka z nowości pokaże się dziś na blogu, może coś również i Wam wpadnie w oko ;-)

Wspomniałam wyżej o moim postanowieniu, to może troszkę rozwinę ten temat. Jak wiadomo przed świętami wszyscy biorą się za porządki. Ja jakiś czas temu postanowiłam zrobić generalny porządek w mojej szafie, pozbyć się kilka par butów ( przede wszystkim tych, które leżą u mnie więcej niż pół roku, a nie miałam ich na sobie ani razu ). Zauważyłam, że trochę się tego uzbierało, więc dokładnie przeszukałam całą swoją garderobę. W ten oto sposób powstał sklep w moim pokoju. Sama jestem w szoku, bo nie mam pojęcia gdzie ja to wszystko wcześniej trzymałam. Moja szafa w danej chwili nie wygląda wcale gorzej, a w domu zaroiło się od rzeczy na sprzedanie. Niestety zbyt wiele czasu na to nie mam i pewnie jeszcze długo to potrwa, ale mam nadzieję, że za jakiś czas odetchnę z ulgą i powiem, że w końcu zrobiłam u siebie prawdziwy porządek.

Tak więc sklep u Mai wygląda w ten sposób...
























Nie martwcie się, ja też nie mogłam uwierzyć, jak to wszystko poukładałam i zobaczyłam ile tego jest... Na zdjęciu jeszcze tak tragicznie to nie wygląda ;-)

Sporo rzeczy udało mi się już sprzedać! Tak jak nie raz wspominałam, uwielbiam pozbywać się nienoszonych rzeczy z szafy. Tym razem wyznaczyłam sobie cel, na który przeznaczę całą kwotę ze sprzedaży - tak o wiele łatwiej żegnać się ze swoimi skarbami ;-)

A oto kilka nowości, ceny w tym sklepie są tak korzystne, że czasami odkrywam tam wielkie braki w mojej szafie, choć wcześniej wcale ich nie dostrzegałam haha ;-)
Wybaczcie mi słabą jakość zdjęć, ale niestety o tej porze i przy tym zachmurzeniu niczego lepszego  nie udało mi się zrobić.




 
 
 
 
 
A Wy zrobiłyście już porządki w swoich szafach ?
Ciężko Wam rozstawać się ze swoimi ' ulubionymi, ale nienoszonymi ' ubraniami ? ;-)
 
Miłego dnia!


wtorek, 3 grudnia 2013

Świątecznie

Cześć Kobietki!

Nie wiem jak Was, ale mnie już zdecydowanie zdążył ogarnąć duch tegorocznych świąt! To moje pierwsze święta, że tak powiem - na swoim. Pierwsze, za które będę odpowiedzialna w 100%, które będę musiała zaplanować i zorganizować sama. Uwielbiam grudniowy czas, przede wszystkim świąteczne błyskotki, ozdoby, girlandy, kolędy, tradycje i wszystko to, co kojarzy się z tymi magicznymi dniami.
Już od jakiegoś czasu zaczęłam kupować bożonarodzeniowe drobiazgi, rozglądałam się za piękną gęstą choinką, niestety swoją wymarzoną ( 225cm ) znalazłam dopiero na allegro i choć troszkę bałam się, że pięknie wygląda tylko na zdjęciu, wczoraj postanowiłam ją zamówić. Mam jedynie nadzieję, że nie dostanę jakiegoś łysego drzewka, na którym uda się powiesić tylko kilka bombek i łańcuch.
Po raz kolejny otrzymałam miano ' sroczki ', ale wcale mi to nie przeszkadza. Mam wrażenie, że gdybym mogła, wystroiłabym cały dom w światełkach i tych pięknych białych ozdobach. Oszalałam na punkcie białych dodatków, szczególnie na punkcie latarenek, których nie zabraknie również w całorocznyn wystroju naszego domu. Ostatnio mam bzika na punkcie wszystkiego, co związane z tealight i Shabby chic, ale z realizacją większości swoich planów muszę poczekać do przyszłego roku.

Niesamowitą przyjemność sprawia mi rozmyślanie o prezentach dla bliskich, cieszę się na samą myśl o ich pakowaniu! Zdążyłam już pomyśleć nawet o kulinarnych wyzwaniach, w tym roku postanowiłam upiec również świąteczne ciasteczka, przygotować wiele potraw, których jeszcze nie miałam okazji przyrządzać.

W tegoroczne święta zdecydowanie nie zabraknie Nam świątecznych akcentów. Postanowiłam zadbać o to, by było to najpiękniejsze Boże Narodzenie w naszym życiu i już ja się o to postaram... ;-)





A Wy zaczęłyście rozmyślać o tegorocznych świętach ?
Czy jest tu ktoś, kto również wariuje, gdy widzi te wszystkie świąteczne ozdoby ? ;-)
Buziaki!

czwartek, 28 listopada 2013


Cześć Dziewczyny!

Mój post miał wyglądać zupełnie inaczej, przyznam się szczerze, że pisałam go łącznie przez kilka dni, a mimo to w całości wylądował w koszu. Wczorajsza rozmowa z jedną z czytelniczek uświadomiła mi naprawdę wiele, m. in. z jakiego powodu założyłam bloga, o czym chciałam tutaj pisać, co na nim pokazywać, przede wszystkim dla kogo to robić. Dziękuję Ci serdecznie, potrzebowałam takiego kopniaka, by iść spokojnie do przodu!


A więc dziś powracam do Was po sporej przerwie, z zupełnie innym podejściem!
Ostatnio zaczęłam wyliczać jakie korzyści wypłynęły z bloga - choć nie są one ani trochę materialne, to są o wiele bardziej istotne - zbyt wiele wspaniałych osób poznałam dzięki tej stronie, ba - nawet jedną z moich przyjaciółek. Kto by pomyślał, że od komentowania sobie blogów, przerodzi się to w taką znajomość. Mnóstwo osób napisało do mnie prywatne wiadomości, a nawet poprosiło mnie o życiową radę. Wiele opowiadało swoją, bardzo podobną historię, a nawet otworzyło się przede mną po raz pierwszy. To wspaniałe uczucie przeczytać maila, w którym dana osoba opowiada, że dzięki moim radom w jakimś stopniu pomogłam jej iść do przodu, poradzić sobie z problemami.
Nie zamieniłabym tego na nic materialnego! Czasami doprowadzałyście mnie do łez, ale tych wzruszenia. Czasami do złości, lecz na szczęście chwilowej - niektórzy niestety zapomnieli do czego służy blog.

Ostatnio przeglądałam stare posty, co doprowadziło mnie do prawdziwej refleksji... Uświadomiłam sobie, jak wiele zmieniło się w moim życiu, jak bardzo wydoroślałam, jak dużo nauczyłam, a przede wszystkim jak bardzo poznałam się na ludziach.
Mimo wielu kopniaków życiowych, niczego bym nie zmieniła, myślę że to wszystko było mi naprawdę potrzebne, by być teraz taką osobą, jaką jestem.
Jestem szczęśliwa i nie boję się tego powiedzieć, choć wiele osób nieustannie próbuje to zniszczyć, bezczelnie pcha się z butami w moje życie i myśli, że swoimi idiotycznymi podstępami uda mu się je zmienić na gorsze. Przykro mi bardzo, ale jest jedynie lepiej, pewnie dlatego, że im więcej takich przeciwności, kłamstw i problemów, ja i mój narzeczony uświadamiamy sobie jak wiele nas łączy, przy okazji jeszcze bardziej nam zależy. Nauczyłam się śmiać z takich sytuacji, choć kiedyś naprawdę nie umiałam sobie radzić z ludzką zawiścią, byłam słaba, bardzo podatna, a przede wszystkim za wrażliwa. Dziś jestem o wiele silniejsza, mam największą i najlepszą broń - moją miłość, mojego Narzeczonego, który tak wiele mnie już nauczył, odbudował moją psychikę, wręcz naprawił od środka... 
Uświadomiłam sobie, co jest dla mnie ważne, nie potrzebuję żadnej blogowej konkurencji, którą wytworzyły głupawe anonimy, nie chce żadnej idiotycznej ' sławy ', jeżeli tak to w ogóle można nazwać. Nie zależy mi na tym by ktokolwiek o mnie mówił, a już na pewno nie zazdrościł. Żyje własnym życiem i choć wiem, że poprzez bloga bardzo się z Wami spoufalam, to prosiłabym jedynie o trochę wyrozumiałości. Jeżeli ja potrafiłam zamknąć pewne etapy, po prostu pójść dalej, to musiałam mieć swoje powody, a więc i Wy mogłybyście się tego nauczyć.

To tyle, musiałam to z siebie wyrzucić.
Dziękuję wiernym czytelniczkom, które nadal czekają za moim powrotem, kiedy tak długo się nie odzywam. Dziękuję, że potraficie zrozumieć, że praca, szkoła i prowadzenie domu nie jest czymś prostym, co pozwala na wieczne przesiadywanie przed komputerem i pisanie postów na bloga...  To właśnie dla Was postaram się być tu częściej, a przede wszystkim intensywniej.




Miłego dnia! 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...